Yves Saint Laurent to marka, która nie bez powodu umieszcza perfumy w mrocznych flakonach i tworzy reklamy z ciemnym tłem. Mimo iż w zapachach pojawiają się owoce oraz kwiaty, ich charakter jest mroczny – przypomina gwieździste niebo z księżycem w pełni. Sprawdź, czym perfumy uwodzą swoich oddanych fanów!
Hit 2016 roku: Black Opium Nuit Blanche dla kobiet
Czy aby na pewno jest to hit 2016 roku? Albo inaczej: czy aby na pewno jest to hit TYLKO 2016 roku? Odkąd Black Opium Nuit Blanche pojawiły się na rynku, nieustannie zdobywają rzesze nowych fanek. Niektóre na zakup skusiły się wyłącznie ze względu na przepiękny magiczny flakon, który kolorystyką przypomina wycinek kosmos lub oglądane z dachu wieżowca rozgwieżdżone niebo. Po powąchaniu aromatu zakochały się na zabój i tak już zostało – potwierdzają to liczne pozytywne recenzje na blogach kosmetycznych.
Black Opium Nuit Blanche od Yves Saint Laurent to perfumy orientalne i tak tajemnice jak butelka, w której się znajdują. W ich głowie tkwią rzadko stosowany ryż, wyjątkowy gatunek pieprzu: Bourbon, oraz kontrowersyjny anyż. Serce należy do ciemnej kawy, kolendry i kwiatów: pomarańczy oraz piwonii. Bazę stanowią wanilia, drzewo sandałowe, białe piżmo, karmel i mleko.
Perfumy z jednej strony są jak słodka przekąska, wszystko za sprawą kawy, wanilii, mleka i karmelu, z drugiej przypominają wędrówkę przez sklep z magicznymi gadżetami. Są niezwykle zmysłowe, głębokie i intrygujące. Uzależniają od pierwszego powąchania.

L’Homme – imbir na skórze seksownego mężczyzny
Tym razem coś dla mężczyzn, czyli wydany w 2006 roku L’Homme marki Yves Saint Laurent. Opiera się na dziesięciu nutach zapachowych, z których najbardziej wyczuwalny jest świeży i kręcący w nosie imbir, kwaśne cytryny oraz przyprawy. Perfumy są bardzo przyprawowe, a więc mocne i zdecydowane. Nadają się dla mężczyzn, którzy wiedzą, czego chcą i sięgają dokładnie po to. Ich pieprzny charakter uwodzi.
Aromat L’Homme jest seksowny. Wśród nut głowy występuje wspomniany już imbir, a oprócz niego cytrusy: bergamotka i cytryna. Środkowe nuty to przyprawy z białym pieprzem na czele, bazylia i liść fiołka. Baza należy do fasolki tonki, cedru oraz tahitańskiej wetywerii.
Fani perfum uważają je za skończone, kompletne, doskonałe. Nie ma żadnego składnika, którego w nich brakuje, ani też takiego, z którego można by zrezygnować. Flakon L’Homme jest prosty – nie musi przekonywać nikogo oryginalnością. Zapach broni się sam.

Owocowy pocałunek podczas księżycowej nocy, czyli Mon Paris
I znowu propozycja kobieca. Mon Paris to wyjątkowe perfumy wydane w 2016 roku. Z uwagi na składniki mogą zostać uznane za zwyczajne i po prostu słodkie, albo wręcz chaotyczne: surowców jest w nich aż 19! Na szczęście powąchanie skrytej w eleganckiej i szykownej buteleczce szybko rozwieje wątpliwości: Mon Paris to perfumy słodkie, ale nie banalne. Idealne na ciepłe pory roku.
Nuty głowy należą tu przede wszystkim do owoców: truskawki, maliny, gruszki, bergamotki kalabryjskiej i pomarańczy, ale również mniej popularnej tangeryny i calone. W sercu perfum tkwią bieluń, piwonia, kwiat pomarańczy oraz dwa rodzaju jaśminu: wielkolistny i chiński. Bazę zasilają liść indonezyjskiej paczuli, białe piżmo, ambroksan, paczula, cedr, mech oraz wanilia. Skomplikowana kombinacja składników sprawia, że perfumy nadają się nie tylko dla młodych dziewczyn, ale także dla dojrzałych kobiet. Są niczym owocowy koktajl, ale nie przesadnie słodki i nie zahaczający o mdłość. W ich tle wybrzmiewa pewna szorstkość czy chropowatość – to ona podtrzymuje mroczny klimat linii marki Yves Saint Laurent.